Małe Licho i tajemnica Niebożątka - w poszukiwaniu własnej tożsamości

Małe Licho i tajemnica Niebożątka - w poszukiwaniu własnej tożsamości
       Dziewięcioletni Bożek - zwany przez najbliższych Niebożątkiem - nie jest typowym chłopcem. Mieszka w starym, tajemniczym domu z mamą i wujkami, ale nie tylko… Pod jego łóżkiem mieszka potwór obdarzony wieloma mackami, a nad Bożkiem czuwa Licho – mały i uroczy anioł stróż w samodzielnie wydzierganych bamboszkach. Rodzinnym szefem kuchni jest pradawny stwór. A na strychu Bożek może bawić się w teatr z duchami niemieckich żołnierzy. Tą „sielankę” przerywa wujek Konrad decydując, że już pora wysłać Bożka do szkoły. Chłopiec nie jest gotowy na taką zmianę. Przejmuje się i denerwuje, coraz bardziej zamykając się w sobie. Okazuje się, że jego obawy nie były bezpodstawne. Koledzy szkolni uważają go za dziwaka. Jak można nie wiedzieć  co to są transformersy, minionki i star warsy? Bożek się stara, ale coraz bardziej widoczne staje się, że nie pasuje do kolegów. Kiedy po raz kolejny nie jest zrozumiany i wręcz wyśmiany, emocje biorą górę i Bożek znika… Znika z naszego świata, ale trafia do zupełnie innego. Mrocznego i niebezpiecznego. Na pomoc rusza wuj Konrad, ale czy zdąży…?

Książka - choć pełna magii - opowiada o bardzo uniwersalnych problemach: trudach dorastania, adaptacji do nowych miejsc, poczuciu osamotnienia i odtrącenia. Pełna jest emocji, które często towarzyszą dzieciom w różnych trudnych momentach: złości, buntu, lęku i rozżalenia. Z tej książki dzieci dowiedzą się, że nie jest łatwo pozostać sobą, że ciężko żyć z łatką „inności”. Ale czy z drugiej strony należy się dopasowywać do wizji innych osób i rezygnować z tego co lubimy i kochamy…? A może właśnie ciekawiej i fajniej jest pozostać tym „innym”…? Zaakceptować siebie a nie naśladować pozostałych?

Mimo wyżej wspomnianych trudnych momentów w książce znajdziemy też ogrom ciepła i humoru. Przepięknie są opisane bliskie relacje między bohaterami i moc jaką niesie miłość i przyjaźń.

To tak naprawdę niewielka książeczka, ale posiada silne przesłanie terapeutyczne. Idealna do wspólnego rodzinnego czytania – do czego w szczególności namawiam. Książka jest napisana – choć pięknie – stylem dość trudnym dla młodszego odbiorcy: długie opisy, metafory, wielokrotnie złożone zdania… Myślę, że w przypadku początkujących czytelników (8-9 lat) lepiej posłuchać opowieści o Bożku czytanej przez mamę czy tatę i zagłębić się w jej magicznym świecie, niż walczyć samodzielnie ze słowami… Warto też zwrócić uwagę na czarno-białe ilustracje Pauliny Wyrt oddające klimat opowieści.

Generalnie, polecamy bez względu na wiek!